Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura japońska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura japońska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 czerwca 2010

Kenzaburo Oë - "Sprawa osobista"


Młody mężczyzna ma zostać ojcem. Ptak (bo tak zwą naszego bohatera) niegdyś pracował na uniwersytecie, ale jego dobrze zapowiadająca się kariera naukowa została zaprzepaszczona przez alkoholowy epizod. Teraz Ptak przygotowuje do egzaminów wstępnych przyszłych studentów i marzy o podróży do Afryki. Nie wydaje się być szczęśliwy w małżeństwie, ożenił się, bo taka jest kolej rzeczy; ma zostać ojcem, bo tak się złożyło.


Dziecko, które przychodzi na świat okazuje się być niepełnosprawne, ma poważną wadę neurologiczną. Dla lekarza, który o dziecku mówi "rzecz", dla teściów Ptaka, a także dla niego samego od początku jest oczywiste, że najlepiej by było gdyby jego syn umarł. W końcu tak naprawdę nie bardzo chciał zostać ojcem, a co dopiero ojcem "potworka". Mężczyzna chce więc pozbyć się dziecka, ale najlepiej w taki sposób żeby nie obciążało to jego sumienia, żeby "nie pobrudzić sobie rąk". Odmawia zgody na zalecaną przez lekarzy operację, tłumacząc to brakiem pewności, że po niej dziecko będzie "normalne", dogaduje się z personelem szpitala żeby dziecko karmić wodą zamiast mlekiem. Przez kolejne dni Ptak wyczekuje telefonu ze szpitala z informacją, że jego syn umarł. Wtedy życie potoczy się dalej dawnym torem i będzie można wrócić do mrzonek o Afryce.

Ale sytuacja nie jest wcale taka prosta. Sumienie, które Ptak usiłuje przydeptywać w pierwszych dniach po narodzeniu dziecka, powoli dochodzi do głosu. W końcu bohater książki jest gotowy przyznać, że tak naprawdę nie wie dlaczego tak bardzo broni się przed przyjęciem do swojej codzienności chorego syna - w jego życiu bowiem nie ma nic, co byłoby tego warte.


Jak dla mnie "Sprawa osobista" to książka o strachu, niedojrzałości i o nauce brania na siebie odpowiedzialności.

O uczeniu się jak stawiać czoła problemom, które dopadają nas gdy najmniej tego oczekujemy.

Świetna, mięsista proza zupełnie wyzbyta ckliwości.




piątek, 14 maja 2010

Haruki Murakami - "Kafka nad morzem"


Piętnastoletni Kafka Tamura ucieka z domu ojca w Tokio i udaje się na wyspę Shikoku. Nie do końca znamy motywy, które kierują Kafką - wiemy tylko, że ucieka przed dziwną przepowiednią ojca - a może nie tyle ucieka, co ją goni? Chłopak, sprawiający wrażenie bardzo dojrzałego jak na swój wiek, trafia do prywatnej biblioteki prowadzonej przez tajemniczą, przepełnioną smutkiem panią Saeki oraz młodego, nie mniej tajemniczego, pana Oshimę. Któregoś dnia Kafka budzi się w jakimś zagajniku - nie jest ranny, a jednak ma na sobie mnóstwo krwi, nie pamięta jak się tam znalazł ani co się stało. Chłopak zostaje pomocnikiem pana Oshimy i zamieszkuje w bibliotece. Wkrótce okazuje się, że w Tokio brutalnie zamordowano ojca Kafki - czy incydent w zagajniku miał z tym coś wspólnego?

Równolegle poznajemy pana Nakatę. Ten dziwaczny, sprawiający wrażenie opóźnionego w rozwoju staruszek nie potrafi czytać, ale za to umie rozmawiać z kotami. Przeczucie każe Nakacie wyruszyć z Tokio i przeprawić się przez wielki most - tym sposobem, nawet o tym nie wiedząc, mężczyzna rusza tropem Kafki.


Mamy tu jeszcze długowłosego kierowcę ciężarówki w hawajskiej koszuli, kotkę - miłośniczkę oper Pucciniego, dziewczynę - ducha oraz chłopca zwanego Kawką, który pojawia się zawsze gdy Kafka Tamura staje przed trudnym wyborem albo znajduje się w ciężkiej sytuacji. Jak to u Murakamiego - każda postać jest dziwniejsza od poprzedniej. A fantazja przenika rzeczywistość do tego stopnia, że nie wiadomo co jest prawdziwe.


Trudno powiedzieć za co tak lubię powieści Murakamiego. Jak się nad tym zastanowić to wszystkie są oparte na tym samym schemacie i przez to bardzo do siebie podobne. Anonimowy, wyprany z emocji miejski krajobraz, a w nim pogubiona, nieszczęśliwa jednostka. Bohater to zwykle bierny człowiek, któremu właściwie obojętne jest czy żyje - pojawiające się nagle dziwne okoliczności zmuszają go wreszcie do działania.


A jednak świat Murakamiego wciąga. Jak dotąd żadna z jego książek mnie nie znudziła - pomimo powtarzalności schematu. Każde spotkanie ze stworzonymi przez niego historiami jest tak samo ciekawe i magiczne.

Jak dotąd nie przetłumaczono na polski dwóch pierwszych książek pisarza - mam nadzieję, że ktoś to nadrobi, bo bardzo jestem ciekawa jak kształtował się jego styl.