
Pewnie nie zetknęłabym się nigdy z nazwiskiem Anne Provoost gdyby nie niedawna wizyta w Nalandzie. W tym sympatycznym miejscu z dość zakręconą załogą można wypić niezłą kawę, zjeść pyszny wegetariański obiad gotowany według zasad kuchni pięciu przemian (które są dokładnie tak absurdalne jak ich nazwa - zrobiłam szybki reaserch), a przede wszystkim posiedzieć w fajnym, emanującym pozytywną energią wnętrzu. I trafić na ciekawą książkę, bo oprócz strawy dla ciała serwują w Nalandzie i tę dla duszy.
"Upadki" to opowieść o Lukasie, piętnastolatku, który przyjeżdża z mamą na francuską prowincję, by spędzić wakacje w domu niedawno zmarłego dziadka. W ciągu kilku letnich tygodni chłopiec zmierzy się z rodzinną, latami skrywaną przed nim tajemnicą, zakocha się w swojej koleżance z dzieciństwa oraz wplącze się w bardzo nieciekawą historię, która wydaje się być przyjaźnią, a tak naprawdę ociera się o zbrodnię.
Provoost, belgijska pisarka, dotyka w tej książce kilku tematów. Najbardziej oczywistym jest dorastanie, młodzieńcza miłość i pierwsze próby określenia siebie. Ale jest i więcej - obserwujemy chłopca, który daje się zwieść pozorom. Łaknąc poczucia przynależności, chcąc być częścią grupy, Lukas daje się oczarować charyzmatycznemu Benoit - i choć od początku coś tu nie pasuje, chłopak daje się wciągnąć w brudne sprawy radykalnego odłamu lokalnej społeczności. Miasteczko, w którym Lukas spędza lato, przeżywa najazd Arabów. Są tanią siłą roboczą, co nie podoba się pewnej grupie ludzi. Napiętą atmosferę potęguje seria kradzieży. Otwarta wojna jest tylko kwestią czasu, a jej ofiarą stanie się zarówno naiwny, próbujący odnaleźć się w towarzystwie Lukas jak i jego koleżanka Caitlin, która za "niewłaściwe" poglądy zapłaci kalectwem i na zawsze będzie musiała pożegnać się z marzeniami o byciu tancerką.
Choć Anne Provoost snuje swą opowieść powoli i z dystansem to jednak od początku przejmujemy się losami Lukasa. Nie potrafiłam podczas lektury nie zadać sobie pytania - jaka ja sama byłam mając piętnaście lat? Jak bardzo byłam zdezorientowana, niepewna siebie i ile bym wtedy dała żeby przynależeć do jakiejś grupy, tylko w zamian za poczucie bezpieczeństwa i pewności, że ktoś za mną stoi?
"Upadki" są opowieścią o dojrzewaniu, o tym jednym momencie, kiedy z dziecka wykluwa się dorosły. O trudnych decyzjach, które podejmujemy bez żadnej pewności, że są tymi właściwymi. O tym jak łatwo manipulować niedojrzałymi ludźmi. I jak trudno czasem zmierzyć nam się z grzechami naszych ojców i dziadków.
Nie wiem czy pisarka pisała tę książkę z myślą o nastolatkach czy dorosłych i właściwie nie ma to znaczenia. Przeczytałam ją z dużą przyjemnością, a przy tym dostarczyła mi materiału do przemyśleń.
Polecam.