czwartek, 11 marca 2010

Anna Blundy - "Biblia złych wiadomości"


Dla dziennikarki Faith Zanetti służbowy wyjazd do Jerozolimy to właściwie rodzaj wakacji. Przyjemna odmiana po pobycie w Salwadorze, podczas którego została postrzelona. Wprawdzie w Jerozolimie też trwa wojna, ale to dla Faith nic nowego, w końcu jest korespondentką wojenną. Ważne, że jest ciepło, świeci słońce, a alkohol leje się strumieniami. Wystarczy napisać i wysłać do londyńskiej redakcji jedną relację dziennie i można cieszyć się wakacjami.

Trudno powiedzieć czy to wina pracy czy trudnego dzieciństwa, w każdym razie nie sposób podejrzewać Faith o wrażliwość. Jest mocno cyniczna i trzyma na dystans wszystkich i wszystko. Sytuacja zmienia się kiedy Faith znajduje w hotelowym pokoju nagie zwłoki swojej przyjaciółki Shiv, wiszące na drzwiach łazienki. Próbując dociec co spowodowało śmierć przyjaciółki, Faith trafia na ślad izraelsko - rosyjskiej mafii handlującej dziećmi. W dziennikarskie śledztwo angażuje się także były kochanek Faith - Eden oraz zapijaczony fotograf Don. Szybko okazuje się, że śmierć Shiv nie była samobójstwem, a na jaw wychodzą kolejne, coraz bardziej przerażające szczegóły.


Jest w tej książce trochę językowych niezręczności - niewykluczone, że to kwestia kiepskiego tłumaczenia. Sama akcja jednak toczy się wartko i jest ciekawa. Anna Blundy jest dziennikarką i reporterką, a jej ojciec był korespondentem wojennym. Świat, który opisuje zna więc od podszewki i pewnie dlatego robi to tak wiarygodnie. Na plus zapisuję jej także zaledwie naszkicowanie wątku romansowego i to na dość odległym planie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz